niedziela, 5 sierpnia 2012

Klasyczne Menu GNOME na Panelu UNITY

   Od początku bieżącego roku można w UNITY uruchamiać programy w dawnym, dobrym stylu GNOME. Tworząc ClassicMenu Indicator (CMI) Florian Diesch pogodził wodę z ogniem:
   "Jest to prosty sposób na uzyskanie klasycznego Menu GNOME dla tych, którzy przedkładają to menu nad Panel Uruchamiania (Launchera) Unity. Podobnie jak w klasycznym Menu GNOME, zawiera gry, Wine i wszystkie inne aplikacje, jakie są zainstalowane."


   CMI świetnie uzupełnia Panel Uruchamiania, pozwalając zoptymalizować go, poprzez usunięcie z niego rzadziej używanych programów.
   Paczkę Debiana pobraną ze strony Autora - skompilowaną dla Ubuntu 12.04 - instaluje się z pomocą Centrum Oprogramowania Ubuntu: osobistym hasłem trzeba potwierdzić zaufanie do twórcy i jego programu. Warto to zrobić! Po instalacji i ponownym uruchomieniu komputera na obszarze powiadamiania Panelu Unity ukazuje się ikonka stylizowana na logo Ubuntu: daje ona dostęp do wszystkich zainstalowanych programów w klasycznym stylu GNOME.


   ClassicMenu Indicator Floriana Diescha jest doskonałym uzupełnieniem Panelu Uruchamiania (Launchera) i Panelu Głównego (Dasha) - jest spolonizowany. CMI zasługuje, aby należeć do standardowej, startowej konfiguracji Ubuntu. 

czwartek, 12 lipca 2012

Android LG GT540: prawie zero współpracy z Ubuntu

   Telefonu LG GT540 nie daje się użyć w Ubuntu jako pamięci masowej. Komórka ta w ustawieniu firmowym - z dedykowanym Androidem 2.1 nie dającym szans na połączenie bezprzewodowe Wi-Fi - nie współpracuje z Ubuntu 12.04 i po podłączeniu kablem USB. Nie ma też oprogramowania autoryzowanego przez Canonical do zarządzania plikami w tym telefonie. Przeglądarka plików gMobileMedia znajdująca się w Centrum Oprogramowania Ubuntu - mająca bardzo skromną opinię - nie obsługuje tego kultowego przed dwoma laty aparatu.


   Przez Grzegorza Korbę i na Forum Android polecany jest program QtADB, jednak nie należy on do żadnego zaufanego repozytorium, nie posiada paczek tak do Ubuntu, jak i do Debiana.
   Problem z użyciem telefonu LG GT540 (v.2.1) jako modemu internetowego - pomijając hotspot, gdyż Android 2.1 oficjalnie go nie obsługuje - poprzez kabel USB daje się usunąć. Ubuntu poprzez Menedżera Sieci włącza do sieci modem GT540, ale w tym celu trzeba w komórce włączyć tryb "Debugowanie USB" (Ustawienia-Aplikacje-Programowanie).
   Dostępny w Android Market program AirDroid rozwiązuje wiele problemów poprzez połączenie telefonu komórkowego z przeglądarką internetową w komputerze poprzez łącze WiFi, ale stwarza nowe. To połączenie, chociaż bardzo wygodne, nie jest bezpieczne. Tego rozwiązania, nie autoryzowanego przez Canonical, raczej nie należy używać.
   W Windows nie ma tak ekstremalnych problemów z użyciem Androida LG GT540 - do pewnego stopnia radzi sobie z tymi zadaniami - dzięki programowi LG PCSuiteIV. Ale... to też proteza. Współpraca tej trójcy - Android 2.1, Windows 7 i LG PCSuiteIV - nie jest zachwycająca, a nawet może niestabilna do wyłączenia komputera włącznie (ze wskazaniem na Androida).

 
   No coż! Przy pracy w Ubuntu użytkownikom LG GT540 pozostaje przekładanie karty pamięci microSD z telefonu do komputera, a czasem i karty SIM do modemu.

piątek, 6 lipca 2012

Powiadomienia pocztowe w Ubuntu 12.04 - Popper

   Popper - powiadomienia pocztowe w wyskakujących okienkach i na pulpicie - nie jest dostępny z Centrum Oprogramowania Ubuntu. Paczkę skonfigurowaną dla Ubuntu 12.04 można pobrać ze strony Linux Packages Search i wtedy program zainstalować. Konfigurację Poppera opisuje command-dos.
   Popper nie jest spolszczony, ale informacje w wyskakujących okienkach można łatwo przedstawić w języku polskim dokonując zmian z pomocą Popper Configurator. Ten ostatni otwiera się z pomocą Panelu Głównego (Dash).
 Angielski tekst należy zastąpić polskim w okienkach: Headline zakładki Indicate i Text for... zakładki Notify.
      Autorem Poppera jest Ralf Hersel.

sobota, 9 czerwca 2012

Canonical (Ubuntu) pomaga Microsoftowi (Windows)

   Microsoft testuje i usilnie reklamuje tworzoną przez siebie usługę w chmurze o nazwie Windows Azure:
   "Można korzystać z tej platformy na wiele różnych sposobów. Na przykład, możesz użyć Windows Azure dla zbudowania aplikacji internetowej, działającej i przechowującej dane w centrach danych firmy Microsoft. Możesz używać Windows Azure tylko do przechowywania danych, z aplikacjami, które używają tych danych, uruchomionymi w siedzibach klienta (czyli poza M$ Azure).Możesz używać Windows Azure do tworzenia maszyn wirtualnych dla rozwoju i badania, lub do uruchomienia programu SharePoint i innych aplikacji."    
   M$ kalkuluje miesięczne obciążanie płatnościami za udostępnienie swych zasobów według ich zużycia. 
   Wśród niewielu edycji Linuksa wybranych dla wirtualizacji w Azure jest Ubuntu.

   Canonical (Mark Shuttleworth) wspiera wirtualizację Ubuntu w Azure, współpracując w tym zakresie z Microsoftem. Canonical autoryzuje tę wirtualizację.
   Rzeczową notatkę o próbie stworzenia Windows Azure z użyciem Ubuntu napisał Piotr Błachowski na swoim blogu UBUNET.PL.
   Notka Marka Shuttlewortha o współpracy Canonical z Microsoftem w wirtualizacji Ubuntu na Windows Azure jest tutaj:
    Wydaje się, że Mark Shuttleworth ma rację. Wsparcie udzielone Microsoftowi - jakkolwiek ryzykowne - jest w interesie Canonical. Koszty przedsięwzięcia ponosi Microsoft, a skoro już wybrał Ubuntu, to raczej właściwe jest usłużenie mu autoryzacją. Chcąc nie chcąc, Microsoft rozsławia Ubuntu!
   Jeśli zaś rachuby M$ związane z Windows Azure - jak sądzę - są mało realne? A to jest już problem M$! 

czwartek, 7 czerwca 2012

Tajny agent UEFI


   UEFI (Unified Extensible Firmware Interface) to elektroniczny kontroler (agregat firmowy) narzucany przez Microsoft, mający zastąpić BIOS, urządzenie sterujące uruchamianiem komputera. Ten wciąż rozwijany element ma być instalowany w najróżniejszych urządzeniach elektronicznych, nie tylko w komputerach.
   Obecnie nad jego specyfikacją czuwa zespół United EFI Forum (do 2005 roku zajmował się nim Intel, stosując nazwę EFI). Oficjalnie pierwotnym celem powstania EFI było ominięcie ograniczeń, jakie narzucał BIOS. UEFI ma nie tylko zlikwidować istniejące ograniczenia, ale też wprowadza nowe funkcje, czego przykładem są algorytmy kryptograficzne. UEFI ma być kontrolerem, jaki będzie miał zastosowanie nie tylko w komputerach klasy PC, ale także we wszelkiego rodzaju urządzeniach, w tym w przenośnych (np. telefonach komórkowych), jako że ten agregat obsługuje także komunikację sieciową.
   UEFI nie jest tylko następcą BIOS-u. Ma on możliwość obsługi większej ilości wielu zaawansowanych funkcji, jeszcze na poziomie oprogramowania firmowego komputera. UEFI komunikuje się z systemem operacyjnym (OS) nie, jak BIOS, poprzez ACPI (otwarty standard zarządzania energią), ale poprzez sterowniki. Można więc mieć bezpośredni zdalny dostęp do zasobów systemu.
   Główni promotorzy UEFI to: AMD, American Megatrends, Apple, Dell, Hewlett Packard, IBM, Intel, Lenovo, Microsoft i Phoenix Technologies.
   Współtwórcy UEFI to: ARM Limited, Broadcom, Fujitsu, LSI Corporation, NEC, Nvidia, Oracle, Qlogic, Seagate, Toshiba, VIA Technologies i Vmware.
   Istnieją opinie użytkowników, którzy maja jednak wątpliwości co do dobroczynnej działalności wspomnianych firm, przede wszystkim Microsoftu i Intela - a te aniołami w dziedzinie praktyk monopolistycznych nie są - tak wiec należy liczyć się z tym, że rozwój UEFI ma także inne oblicze.
   Intel ma swój interes, aby umieszczać UEFI jako wymóg sprzętowy. Microsoft oraz Intel działają wspólnie w kierunku wprowadzenia zabezpieczeń sprzętowych podobnych do konsolowych. Intel ma rozwiązania biznesowe, gdzie zarządzanie sprzętem z poziomu BIOS/EFI daje możliwości zdalnej kontroli nad komputerem. Microsoft zaś tworzy utrudnienia dla instalacji konkurencyjnych systemów operacyjnych, przede wszystkim wolnych i otwartych. Microsoft ma interes, aby tylko jego oprogramowanie - firmowe i licencjonowane - mogło być instalowane i mógł za to żądać opłat. Istniejące rozwiązanie programowe kontroli - DRM - nie sprawdza się, tak wiec podjęto kroki w kierunku sprzętu DRM. Ale to tylko problemy Microsoftu, Intela i ich wspólników.
   Początkowo pisywano wielokrotnie, że jedyną różnicą dla użytkownika pomiędzy BIOS a UEFI jest unowocześnienie i przyspieszenie uruchomienia komputera, oraz rozszerzenie graficznej reprezentacji opcji. Teraz wychodzi jaki jest jeszcze wbudowany moduł.
   Oczywiście samo UEFI nie jest w najmniejszy sposób problemem dla Linuksa, gdyż już od kilku lat, a dokładniej od kerneli z gałęzi 2.6, UEFI jest obsługiwane przez systemy Linux. Jest oczywiste, że UEFI niesie za sobą również i pozytywne aspekty takie jak: szybszy start komputera czy też obsługę dużych dysków startowych. I wcale jednym z największych mankamentów nie jest system DRM - nie zyskał on sobie przychylności użytkowników, którzy zgodnie twierdzą, iż stanowi raczej porażkę jego twórców i protektorów niż poważne zagrożenie dla wolności.
   Nie jest problem dla linuksowców, że wielu - samodzielnie kompilujących system, jądro i bootloadera - po każdej kompilacji będzie musiało uzyskać certyfikat, albo inaczej poradzić sobie z nim. Takie działanie, jakkolwiek uciążliwe, nie jest ponad siły wszystkich użytkowników Linuksa, Free/Net/Open BSD i całej wolnej społeczności, która zajmuje się tworzeniem własnych systemów operacyjnych. Dla Ubuntu ustalona jest już procedura Dual boot UEFI.   
   Społeczność nie martwi się nadmiernie o przyszłość w tej sprawie. Microsoft już nieraz stracił na monopolistycznych zapędach.
   Problemy Microsoftu, jak wierzchołek góry lodowej, skrywają znacznie poważniejsze zagadnienie.
   W społeczności istnieje postrzeganie w UEFI elementu - jaki równolegle z wykonywaniem zwyczajnej pracy użytkowej - jest urządzeniem przechwytującym i transmitującym zasoby systemu, również do internetu. Są świadectwa, że zalążek tego już istnieje i nazywa się EFI. W sieci da się odszukać wzmianki o tym, jak EFI nadaje bez wiedzy użytkownika, że jest to już kolejna metoda służąca do śledzenia ludzi, że teraz dodatkowo, już poza kontrolą OS, komputer nadaje "w eter". UEFI jest więc raczej sprzętowym urządzeniem agenturalnym. To trzeba wiedzieć.
   UEFI to raczej kolejny, po Windows, gadżet szpiegowski MS & Company, made in USA. Oczywiście, że z tym problemem poradzić sobie należy. I społeczeństwo to zrobi. Życie jest mądre. 

wtorek, 5 czerwca 2012

Fundament wolności w Linuksie

   Na znakomity plakat Piotra Chuchla o licencjach Creative Commons zwrócił uwagę Michał Olber na witrynie OSWorld.pl.
    Creative Commons to międzynarodowe stowarzyszenie działające od 2001 r. Głównym celem organizacji jest stworzenie umiarkowanych reguł własności autorskiej, przeciwstawiających się restrykcyjnym prawom stwarzającym bariery wolnemu przepływowi informacji. Od wersji 3.0, przyjętej w 2007 roku, reguły (licencje) Creative Commons opierają się na prawodawstwie międzynarodowym, zamiast amerykańskiego. Creative Commons i Free Software Foundation (FSF) udało się uzgodnić taką treść licencji CC-BY-SA 3.0 i GNU FDL 1.3, że stały się one bliskoznaczne. Na licencji CC-BY-SA wydane są znaki towarowe Ubuntu.
   Licencja CC-BY-SA to:
- uznanie autorstwa (BY - Attribution); zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy,
-  rozpowszechnianie na tych samych warunkach (SA - Share Alike); zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie pochodnych dzieł na tejże licencji.
   Licencja GNU FDL 1.3 - wydana przez FSF w 2008 roku -  stanowi, że tekst nią objęty może być kopiowany i modyfikowany nawet bez wiedzy i zgody autora. Konieczne jest zamieszczenie, wraz z pochodnym dziełem, tekstu licencji GNU FDL, informacji o źródle i autorach oryginału.
   Powyższe licencje są pochodną GNU General Public License (GNU GPL) stworzonej w 1989 roku przez Richarda Stallmana i Ebena Moglena. Celem licencji GNU GPL, wzorca otwartego oprogramowania, jest zapewnienie wolności:
- uruchamiania programu w dowolnym celu,
- analizowania jak program działa,
- rozpowszechniania kopii programu,
- udoskonalania programu i jego rozpowszechniania.
   Oprogramowanie jest otwarte jeśli spełnia wszystkie powyższe zasady.
   W środowisku zbliżonym do Linuksa używa się innych licencji, z jakich najbardziej chyba znana jest Berkeley Software Distribution License (BSDL), występująca w wielu odmianach. Zezwala ona na rozprowadzanie produktu bez postaci źródłowej i włączenie go do zamkniętego oprogramowania, pod warunkiem załączenia informacji o autorach oryginalnego kodu i treści licencji. Najbardziej znanym produktem rozprowadzanym na tej licencji jest przeglądarka internetowa Google - Chromium.
   Kod jądra Linuksa i Ubuntu wydane są na licencji GNU GPL. Tekst licencji jest dostępny tutaj: http://www.gnu.org/copyleft/gpl.html
   

wtorek, 22 maja 2012

Centrum oprogramowania Ubuntu i inne

   Wśród problemów technicznych Linuksa (a jest ich trochę w tym nowoczesnym, wciąż modernizowanym systemie) trafiają się czasem problemy polityczne. Można je rozpoznać na przykład w zagadnieniach normalizacji - masakrowaniu formatu ODF przez organizację Gatesa - przedstawionych przez Remigiusza 'iRem' Modrzejewskiego w notce Microsoft ODFrunął:
   "Gdy w maju 2006 roku format OpenDocument uzyskał certyfikat ISO, powoli zaczęły podnosić się głosy wyrażające potrzebę implementacji standardu. Microsoft długo milczał, a gdy już przemówił, był daleko za konkurencją. Podczas gdy świat implementował normę ODF 1.1, Office 2007 miał obsługiwać tylko standard ISO, a więc starszą wersję (1.0). Pod koniec kwietnia 2009 r. Microsoft wydał Service Pack 2 do Office'a 2007, który wzbogacił go o obsługę normy, i tu niespodzianka, normy w wersji 1.1! Można było przypuszczać, że Microsoft poszedł po rozum do głowy, ale tak się jednak nie stało.
   Korzystając z nowego Office'a użytkownik mógł się przekonać, że działanie Microsoftu było zwykłym sabotażem i działaniem pod publikę. Dokumenty generowane przez ten pakiet były tak naprawdę hybrydą specyfikacji ODF i własnościowego Office OpenXML-a. W ten sposób Microsoft dodał "wsparcie" dla neutralnego formatu, który można było odczytać wyłącznie w ich własnym oprogramowaniu." 
   Istotę problemów politycznych Linuksa przedstawia zarząd niemieckiego miasta Freiburg. Jak podaje Mateusz Zasuwik w notce Freiburg wycofuje się z OpenOffice.org:

   "Niemieckie miasto Freiburg wycofuje się z użytkowania OpenOffice'a, otwartoźródłowego pakietu biurowego, a także zapowiada powrót do własnościowego oprogramowania. Jako przyczynę niepowodzenia podaje się brak wsparcia dla otwartych standardów ze strony innych lokalnych, regionalnych, federalnych i europejskich administracji. Jest to główna przyczyna fiaska projektu... Miejski departament IT przez ostatnie kilka lat systematycznie prosił niemiecką i europejską administrację o stosowanie formatu ODF do elektronicznej wymiany dokumentów. Miejscy pracownicy cywilni musieli stawić czoła zbyt wielu problemom z interoperacyjnością, odbierając i obsługując dokumenty przysłane przez ich administracyjnych odpowiedników w innych jednostkach administracji, które były zapisane we własnościowym formacie producenta... Władza na wszystkich szczeblach ignoruje ODF." 
   To wszystko jest zrozumiałe. Oficjalnym - chociaż niepisanym, niekonstytucyjnym - państwowym systemem komputerowym jest MS Windows (z MS Word etc.) Tak jak mówi się o sojuszu ołtarza i tronu, można mówić o urzędowych oknach komputerowych (czasem okratowanych, albo z lustrami weneckimi zamiast szyb). Dlatego rządy są nieme, głuche i ślepe na problemy informatycznej niepodległości i bezpieczeństwa. W konsekwencji kody produktów Microsoftu są ukryte, zamknięte dla publiczności. Zawirusowanie systemu Windows - jak mętna woda, w jakiej dobrze łowi się ryby - jest wynikiem tego zamknięcia. W tym środowisku spotykają się przestępcy i tajniacy, ich arbitrem jest władza. Ten tercet doskonale uzupełnia się i egzystuje. Takie jest życie. 
   Linux krytykuje i podważa - nawet tylko samym swoim istnieniem - ten monopolistyczny, nieludzki, marnotrawny i pasożytniczy układ. Nie trzeba więc skarżyć się na dyskryminację, narzekać i załamywać rąk. Nadal należy robić to, co umiemy i czego jesteśmy pewni: pielęgnować największą cenność Linuksa - wolność, otwartość i bezpieczeństwo systemu - oraz rozwijać oprogramowanie profesjonalne (w tym gry) jako fundamentalny element systemu. To jest głęboki, prawdziwy i dobry, sens życia.
   Ubuntu, wybijająca się edycja Linuksa - młody, kompletny i piękny system, łatwy w użyciu, sławny odpornością na włamania - też nie jest absolutem beztroski, oazą szczęśliwości w jakiej spotykamy wyłącznie ladies and gentlemen. Również w świecie Ubuntu (Linuksa) są tajniki, które należy obserwować i wnikliwie analizować. 
   Ryzykowne i wątpliwe, w istocie łamiące standardy bezpieczeństwa Linuksa, są jawne zachęty do głębokiej penetracji systemu - z pominięciem oficjalnych i wiarygodnych repozytoriów, użyciem Terminala oraz "Odpowiadając twierdząco na podchwytliwe pytania" (że w języku angielskim, o tym już autor nie informuje) - przez zwykłych użytkowników, co robi anonimowy "guru" na stronie o symptomatycznym tytule ".:przystajnik:. blog którego nie ma, czyli 404 sposoby na Linuksa..." w notce Psensor i rozgrzane stany świadomości:


   W codziennej pracy z Linuksem - oprócz radości z piękna i użyteczności - trzeba liczyć się nie tylko z bojkotem, ale i inwigilacją, i sabotażem. Takie jest życie.
   Niektóre blogi i niektóre wpisy o Ubuntu - czasem pozornie entuzjastyczne - należy zaliczyć do zaufanych inaczej. Po programy niezaufane, także informacje, jeśli już sięgać, to tylko wtedy gdy jest to konieczne, i to z nadzwyczajną ostrożnością i uwagą. Nie należy jednak wpadać w panikę, gdyż "ludzi dobrej woli jest więcej". Zaliczam do nich twórców Menedżera pakietów Synaptic, który należał do systemu do wersji 11.04 włącznie.    
   Od Ubuntu 11.10 jedynym oficjalnym - systemowym - źródłem oprogramowania jest Centrum Oprogramowania Ubuntu. Doświadczony użytkownik może jednak, z należytą ostrożnością, sięgać do innych zaufanych repozytoriów.

czwartek, 17 maja 2012

Preferencje programów startowych Ubuntu 12.04

   W Menu systemu (ikona kółka zębatego w prawym narożniku Panelu Unity) znajduje się pozycja Programy startowe... umożliwiająca uruchomienie niezbędnego programu, automatycznie po zalogowaniu się do Ubuntu 12.04.



    Po wybraniu tej opcji i naciśnięciu przycisku Dodaj ukazuje się okno Nowy program startowy, gdzie wystarczy wpisać nazwę wybranej aplikacji w polu Polecenie (Nazwę i Komentarz podaje się opcjonalnie według uznania użytkownika) i zatwierdzić polecenie naciśnięciem kolejnego przycisku Dodaj. Wybrane programy można zawieszać na czas startu odznaczeniem w oknie wyboru, albo usuwać na stałe przyciskiem Usuń. Przycisk Edycja służy do zmian opisu wskazanego programu startowego.
   Niektóre programy - na przykład Psensor - samodzielnie dodają się do listy Programów startowych, więc jeśli ich tam nie chcemy odpowiedni wpis należy odznaczyć.

poniedziałek, 14 maja 2012

Powiadamianie o nowych e-mailach w Ubuntu 12.04

   Mawia się - i zasadnie - że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Tak właśnie dotychczas nie umiem używać Evolution i Thunderbirda (dla mnie są to kombajny-kobyły). Albo... współpracują one zawodnie z programami poczt jakich używam. W sieci można spotkać takie opinie. Jak więc pilnie otrzymywać informacje o nadesłanej poczcie elektronicznej?    
   Z Centrum oprogramowania Ubuntu 12.04 można zainstalować program Powiadomienie e-mail (powiadomienie o nowych wiadomościach poczty e-mail). Instalacji programu można dokonać także z Terminala:

   sudo apt-get install mail-notification

   W oryginale program nazywa się Mail-notification (autorem jest Jean-Yves Lefort) i jest zaprojektowany do wyświetlania w obszarze powiadamiania Panelu GNOME, ale może być używany również w środowisku graficznym Xfce, KDE System Tray, jak i innych powłokach graficznych: można go zainstalować na stałe w obszarze powiadamiania Panelu Unity poprzez dopisanie do listy Programów startowych Ubuntu. O poczcie jaka nadeszła program informuje dźwiękiem i notką w wyskakującym oknie. Konfiguracja programu przedstawiona jest tutaj:


  Mail-notification w Unity jest tylko częściowo spolszczony.


    W przypadku problemów z Mail Notifier w Ubuntu 12.04 (a są), alternatywą jest starszy już - i raczej nie rozwijany, też mogący sprawiać problemy w Unity - program autorstwa Nicolasa Rouziera: Gnubiff. Nie jest spolszczony. Zawiera go Centrum oprogramowania Ubuntu. Można go też zainstalować poprzez Terminal:

   sudo apt-get install gnubiff

   Instalację i konfigurację programu przedstawia Adrian Nowak:


   Po uruchomieniu - może być dodany do programów startowych - ikona Gnubiffa ukazuje się na Pulpicie Unity (nie integruje się on z obszarem powiadamiania Panelu), domyślnie w lewym górnym narożniku. Można go przemieścić w dowolne miejsce Pulpitu poprzez zmianę współrzędnych: Preferences - Applet of Biff - Use geometry (zmiana +0+0 na +960+530 umieszcza ikonę Gnubiffa w prawym dolnym narożniku ekranu standardowego netbooka).

  
   Gnubiff jest rozkosznie staroświecki graficznie i wymaga nie tylko spolszczenia. Szczegółowa informacja o konfiguracji Gnubiffa znajduje się na witrynie Linuxiarze.pl.
   Ponieważ konkurencyjny Popper wciąż nie jest zaktualizowany dla Ubuntu 12.04, praktycznie jedynym programem do powiadomień pocztowych jest Unity Mail autorstwa Dmitrija Szachraja. Program dostępny jest w Centrum oprogramowania Ubuntu, działa bezbłędnie (instaluje ikonę na Launcherze, wyświetla powiadomienia w wyskakującym oknie) ale ...wymaga konta Gmail.

środa, 9 maja 2012

GNOME Shell to ubezpieczenie Unity

   Unity i GNOME Shell to pozornie konkurencyjne powłoki GNOME, standardowego środowiska graficznego Ubuntu. Problem ten tak ocenia GregKoval:
   "Na horyzoncie pojawia się też domniemana konkurencja ze strony Ubuntu i Unity, która tak naprawdę konkurencję stanowi chyba tylko na papierze i sloganach komputerowych. Canonical nie ma w tej chwili jednak środków i zasobów ludzkich, aby zrezygnować z GNOME jako podstawy dla swojej powłoki graficznej. Popularyzacja obu środowisk będzie się odbywać po prostu tworząc bariery niechęci do wynalazków domniemanej konkurencji. Bariery, których w rzeczywistości nie ma i bariery, które zwykłego użytkownika, a zwłaszcza klienta, nie powinny interesować, bo ograniczają jego prawo wyboru.
   Cały konflikt pomiędzy Canonical, a deweloperami GNOME wydaje się dość dziwny. Najpierw deweloperzy GNOME dali wilczy bilet elementom Ayatana, które zostały stworzone specjalnie dla GNOME i na bazie których powstaje teraz powłoka Unity. Teraz GNOME samo promuje podobne dodatki w ramach GNOME Shell Extensions. Dziwne jest to, że pomimo niechęci do bałaganu w GNOME (który spowodował swego czasu jego wyrzucenie z najpopularniejszej dystrybucji tamtego okresu, czyli Slackware), deweloperzy zapominają, że społeczność wypromowała GNOME właśnie w opozycji do KDE, które zbudowane było wtedy na bazie komercyjnego QT. Dziś w obliczu niechęci nawet Debiana do GNOME, deweloperzy GNOME zapominają, że popularność tego środowiska zbudowana została na otwartości i współpracy pomiędzy różnymi dystrybucjami, a zwłaszcza Ubuntu, które chyba najwięcej zrobiło w kwestii jego popularyzacji, a nie promocji jednego zestawu oprogramowania związanego z jedną firmą."
    W istocie funkcjonalności obu nakładek są zbliżone, a ich statusu w Ubuntu 12.04 też nie dzieli przepaść. Ważką pozycję GNOME Shell w Ubuntu potwierdził niedawny Ubuntu Developer Summit:

http://www.omgubuntu.co.uk/2012/05/uds-q-summary-bye-bye-unity-2d-hello-gnome-shell-spin/

   GNOME Shell po zainstalowaniu w Ubuntu 12.04 - obok Unity, domyślnej powłoki graficznej dla tego najnowszego wydania Ubuntu - spełnia rolę szybkiego systemu ratunkowego na wypadek ujawnienia się błędu programowego Unity. A w istocie Unity - stosunkowo nowa nakładka graficzna Canonical dla środowiska GNOME - potrafi sprawić problemy niezawinione przez użytkownika.
   Gdy 8-go maja br. Unity przestało wyświetlać Panel (pasek górny) po oficjalnej aktualizacji Ubuntu 12.04, co trwało 48 godzin aż do kolejnej aktualizacji w dniu 10 maja, to właśnie przełączenie systemu na GNOME Shell - po restarcie komputera - pozwalało spokojnie pracować. 
   GNOME Shell zainstalować można według wskazania Tomasza Janusza:

http://www.tomick.pl/oprogramowanie/11-rzeczy-do-zrobienia-po-instalacji-ubuntu-12-04-niezbednik-uzytkownika/  

   Po instalacji, i ponownym uruchomieniu systemu, powinniśmy mieć na ekranie logowania - po kliknięciu na symbol graficzny Ubuntu - opcjonalny wybór kilku powłok graficznych (w moim przypadku - netbook ASUS - jest ich siedem), w tym Unity i GNOME Shell. Wybrana powłoka, będzie uruchomiana domyślnie przy włączaniu komputera tak długo, dopóki nie wskażemy przy logowaniu innej nakładki.
   Przy takiej konfiguracji Ubuntu 12.04 problemy błędów powłoki systemu łatwo ominąć - i naprawić, przy najbliższej aktualizacji oprogramowania przez Canonical - poprzez wybranie aktualnie niezawodnej nakładki graficznej na GNOME podczas uruchomiania komputera.

   

piątek, 27 kwietnia 2012

Miłośnik złośliwego oprogramowania


   - "Witaj w świecie Microsoftu, Mac. Świecie pełnym złośliwego oprogramowania" - tak cieszył się Eugene Kaspersky, handlarz programami może i antywirusowymi (Bóg jeden wie, jak jest naprawdę), z uszkodzenia systemu OS X na około 600 000 komputerach modelu Mac (to jest 1% wszystkich używanych w tym systemie w internecie) wyprodukowanych przez firmę Apple. Porzekadło "Człowiek człowiekowi wilkiem" jest prawdziwe - sugeruje Kaspersky. Ta dziecinna radość, może jednak nie pozostać bez odpowiedzi. Założyciel Apple, śp. Steve Jobs, ma możliwość strasznej riposty: "Witaj w Piekle, Kaspersky!" 
   W istocie OS X, mający opinię bezpiecznego systemu, został na początku kwietnia zainfekowany na kilkuset tysiącach komputerów przez trojana Flashback, a Kaspersky szybko zaoferował dla usunięcia szkód Flashfake Kaspersky Removal Tool (FKRT). Użytkownicy tego narzędzia Kaspersky Security Lab mieli kolejne problemy. W niektórych przypadkach skorzystanie z darmowego FKRT spowodowało błędne usunięcie części ustawień użytkownika, w tym w autostarcie. Boże chroń nas przed takimi przyjaciółmi jak Kaspersky, bo z wrogami poradzimy sobie sami. Problem stworzony przez trojana programiści Apple słusznie - i lepiej -  rozwiązują samodzielnie:



   Tymczasem po tym incydencie Eugene Kaspersky, założyciel Kaspersky Security Lab, stwierdził że "Apple jest 10 lat za Microsoftem... czekają problemy, z którymi Microsoft zmagał się 10-12 lat temu... Apple musi dokonać ogromnych zmian, zarówno pod kątem częstotliwości wypuszczania aktualizacji systemowych, jak i kwestii właściwych zabezpieczeń oprogramowania. Do tego konieczne są duże kwoty".
   Kaspersky powiedział za dużo. Powstaje podejrzenie, że starając się nakłonić użytkowników komputerów produkowanych przez Apple do zakupu pakietu Kaspersky Lab stworzonego dla systemu OS X, używa niegodziwych metod, że jest ojcem chrzestnym twórców wirusów i trojanów.
   GNU/Linux jest 40 lat przed Windows i 20 lat przed OS X - używając retoryki założyciela Kaspersky Security Lab - jeśli chodzi o odporność na zawirusowania. Ubuntu - dystrybucja GNU/Linux - jest bezpieczne: nie zaszkodzi mu nawet Eugene Kaspersky z kompanami. I będzie działać niezawodnie, o ile jego użytkownicy będą rozważnie korzystać z bogactwa Linuksa.
   A Eugene Kaspersky? Temu panu już dziękujemy. Kaspersky ma prawo i obowiązek usłyszeć: przyjacielu, żegnaj!

wtorek, 10 kwietnia 2012

Najlepszy program antywirusowy - Ubuntu 12.04 LTS

   Myślnik w tytule nie jest literówką.   
   Użytkownicy pracujący w Windows - także ukształtowani w nim neofici Linuksa - wiedzą, że niezbędnym elementem tego systemu operacyjnego jest oprogramowanie antywirusowe. Zabezpieczanie przed szkodliwym oprogramowaniem jest odrębną, rozległą i kosztowną częścią oprogramowania MS Windows.
   Dla Ubuntu również istnieje oprogramowanie antywirusowe. Ale zwykły użytkownik (ZU) nie potrzebuje - i nie powinien - ani go używać, ani nawet interesować się nim. Programy antywirusowe w Ubuntu to domena raczej hobbystów, niż fachowych programistów, gdyż Ubuntu jest praktycznie niemożliwe do zawirusowania.
   Aby więc skutecznie ochronić system operacyjny Microsoftu należy stworzyć Tandem Windows-Ubuntu, instalując Ubuntu 12.04 LTS na komputerze z preinstalowanym Windowsem. Niezbędny program instalacyjny można pobrać ze strony domowej http://www.ubuntu.com/  na krążek lub pendrive; instalacja nie jest skomplikowana. Windows w Tandemie, o ile będzie używany tylko w niezbędnych przypadkach (to znaczy wtedy, gdy koniecznych programów nie ma w Linuksie, a Ubuntu automatycznie będzie uruchomiane  przy włączaniu komputera), będzie pracował niezawodnie bez potrzeby chronienia go innym oprogramowaniem antywirusowym. W Tandemie - z Ubuntu jako systemem podstawowym, startującym domyślnie - Windows będzie maksymalnie szybki, bezpieczny i tani.
   W istocie najlepszym współczesnym programem antywirusowym jest samo Ubuntu 12.04 LTS - kompletna, otwarta, stabilna i niezawodna dystrybucja systemu GNU/Linux pracująca w środowisku graficznym Gnome z powłoką użytkownika Unity. To twierdzenie nie obraża innych dystrybucji Linuksa (Red Hata, Debiana, openSUSE i tysiąca innych), bo mają one swój udział w sukcesie Ubuntu, i to niemały. 
   Bezpieczeństwo pracy w Ubuntu bliskie ideałowi nie ma nic wspólnego z cudami, a wynika z mnogości wielostopniowych zabezpieczeń.
   Fundamentem bezpieczeństwa jest filozofia działania: otwartość na współpracę wszystkich ludzi dobrej woli, w tym swobodne weryfikowanie i badanie działania programów. Wolność ta jest mądrze ubezpieczona przez dostęp do modyfikacji systemu poprzez rutynowe stosowanie haseł.
   Kompletność systemu, uzupełniona przez wiarygodność bezpieczeństwa oprogramowania uzupełniającego (Centrum oprogramowania Ubuntu) i poprawkowego (Menedżer aktualizacji), jest kolejnym systemowym zabezpieczeniem. Oprogramowanie to, sygnowane przez Canonical Marka Shuttlewortha, zapewnia bezpieczeństwo najwyższej klasy.
   Ale oczywiście ten nowoczesny system można zepsuć: raczej przez sporą dozę nierozwagi. Zła wola - twórców szkodliwego oprogramowania, a zaliczam do nich i handlarzy programami antywirusowymi - nie wystarczy by uszkodzić Ubuntu. Istnieje przekonanie, że aby uszkodzić Ubuntu nie wystarczy być głupcem: na dodatek trzeba samemu z rozmysłem zainstalować zawirusowany program. 
   Nawet znawca Linuksa nie może bezkarnie zainstalować oprogramowania z wątpliwego źródła, bez sprawdzenia kodu programu, jeśli nie jest ono zweryfikowane przez społeczność linuksową. Doświadczony użytkownik powinien weryfikować programy nawet z takich uznanych repozytoriów jak Synaptic czy Launchpad. Problemy bezpieczeństwa Ubuntu dobrze sygnalizuje Piotr Konieczny:

http://niebezpiecznik.pl/post/pierwszy-trojan-na-ubuntu/

   Zaś zwykły użytkownik (ZU) powinien jak ognia unikać zachęt do instalacji oprogramowania poprzez Terminal. ZU instalując dodatkowe oprogramowanie powinien - z zasady - korzystać z Centrum Oprogramowania Ubuntu. Używanie w Terminalu komend typu "sudo apt-get install" należy zostawić specjalistom.
   Ubuntu 12.04 ma jeszcze jedną zaletę: jest to wydanie LTS  - to znaczy Long Term Support - czyli z długotrwałym wsparciem, do kwietnia 2017 roku.
   Rozważne użytkowanie Ubuntu 12.04 - ze szczególną uwagą przy pracy w Terminalu - czyni z tej dystrybucji oprogramowanie antywirusowe bliskie ideału.
   

poniedziałek, 12 marca 2012

Nautilus i Commandery

   Systemowym, domyślnym menedżerem plików (i katalogów) w GNOME - doskonale zintegrowanym z tym środowiskiem - jest Nautilus. W Ubuntu 11.10 zainstalowano jego wersję 3.2.1. Nawet zwykłemu użytkownikowi  posiadającemu tylko elementarną wiedzę o przeciąganiu myszką i prawokliku - z uwagi na prosty, aż do elegancji, interfejs - nie powinien sprawić trudności. Oprócz wykonywania podstawowych operacji na plikach i katalogach, można z jego pomocą przeglądać obrazy i słuchać muzyki. Wciśnięcie klawisza F3 w czasie pracy Nautilusa, czyni z niego menedżera dwupanelowego. Jest oczywiście spolszczony.


   Odpowiednikami Nautilusa dostępnymi w Centrum oprogramowania Ubuntu - zaprojektowanymi do innych środowisk graficznych - są Thunar (Xfce), Dolphin (KDE) i PCMan File Manager (X Window System).
   Z Centrum oprogramowania Ubuntu zainstalować można także - również niezależnie, obok Nautilusa - klasyczne dwupanelowe menedżery plików, w duchu DOS-owego Norton Commandera: Midnight Commander, GNOME Commander, Tux Commander, Krusader. Ten ostatni - bardzo ceniony - opracowany został dla środowiska KDE. 
   Jeszcze inny z menedżerów klasycznych - Double Commander - może być zainstalowany z użyciem Terminala. Sposób instalacji Double Commandera - wraz z opisem i interesującym zarysem menedżerów plików - można znaleźć tutaj:
http://404.g-net.pl/?p=4167 
   Ale uwaga! Reklama jaką stwarza Double Commanderowi anonimowy autor powyższej notki jest jednak nadzwyczaj wątpliwa: program nie należy do repozytorium autoryzowanego przez Canonical. Double Commander powinien być instalowany tylko przez najwyżej kwalifikowanych programistów i to po uważnym przejrzeniu kodu tego programu.
   Dla Ubuntu najwłaściwszym z klasycznych menedżerów plików wydaje się być GNOME Commander: jest niezawodny, szybki w dokonywaniu masowych operacji na plikach, posiada wiele zaawansowanych funkcji (także podgląd plików graficznych) i jest całkowicie spolszczony. Należy do programów zaufanych, zgromadzonych w Centrum oprogramowania Ubuntu.

piątek, 24 lutego 2012

Dillo. Przeglądarka internetowa dla mnicha.

Niedawno Tomasz Smykowski zwrócił uwagę na bardzo szybką przeglądarkę - Dillo. Szybkość jej jest pochodną niezwykle skromnych wymagań, a więc w konsekwencji i możliwości.
Program nie jest spolszczony, ale dobrze zestawiony panel - świetnie konfigurowalny i czytelny - ma ikony z opisem w języku angielskim.  

http://webhosting.pl/Dillo.test.przegladarki.ktora.zuzywa.najmniej.RAM_u.i.CPU.na.swiecie

Przeglądarka Dillo - projekt o chilijskich korzeniach - może być zainstalowana w Ubuntu 11.10.   
Program można ściągnąć ze strony autorskiej (aktualna wersja to dillo-3.0.2.tar.bz2):

http://www.dillo.org/download/

Po ściągnięciu program należy rozpakować.

Instalacja i uruchomienie z użyciem Terminala:

1. Niezbędne biblioteki:

sudo apt-get install libfltk1.3 libfltk1.3-dev libjpeg8 libjpeg8-dev zlib1g zlib1g-dev

2. Kompilacja (najpierw z pomocą komendy ls trzeba przejść do katalogu dillo):

cd dillo-3.0.2
./configure
make
sudo make install-strip

3. Uruchomienie:
dillo

Początkujący przy instalacji Dillo mogą posłużyć się informacjami z:

http://ubuntuforums.org/showthread.php?t=1771536
i
http://newinubuntu.blogspot.com/2010/07/podstawowe-komendy-terminala-w-ubuntu.html


Do czytania wiadomości - jeśli nie ma się potrzeby oglądania filmików (hm, hm...) - dla posiadacza skromnego sprzętu Dillo jest interesującym narzędziem.  

sobota, 11 lutego 2012

Pogoda dla GNOME Shell

   GNOME Shell ma równie interesujący i nowoczesny interfejs użytkownika jak Unity.
   Ubuntu 11.10 pozwala zastąpić Unity powłoką GNOME Shell. Sposób instalacji GNOME Shell podaje Adrian Nowak 
(http://www.ubucentrum.net/2011/10/gnome-shell-w-ubuntu-1110-z-ale-moze.html):


Aby zainstalować GNOME Shell w Ubuntu 11.10 wystarczy wpisać w konsoli:
sudo apt-get install gnome-shell
Następnie uruchamiamy środowisko:
gnome-shell --replace




  Na Panelu (belce górnej) GNOME Shell można zainstalować informację o pogodzie: w Advanced Settings należy wybrać zakładkę Rozszerzenia powłoki, a w niej zaznaczyć Rozszerzenie Weather indicator.

   Advanced Settings (Gnome Tweak Tool - konfiguracja zaawansowana) instaluje się poprzez Centrum oprogramowania Ubuntu lub poprzez terminal komendą:
sudo apt-get install gnome-tweak-tool

  
      Po kliknięciu na informacji pogodowej ukazuje się okno z informacjami szczegółowymi i prognozą na następny dzień.


   Modyfikację opisywanego programu dla Ubuntu 12.04 przedstawia na swoim blogu Marek Pietrzak

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Przeglądarki internetowe w Ubuntu: Firefox i Chrome

  Obie wymienione w tytule przeglądarki - Mozilla Firefox i Google Chrome - są oprogramowaniem otwartym i bezpłatnym.



 Standardowo - jako przeglądarka domyślna - w Ubuntu zainstalowany jest Firefox (oznaczany zwyczajowo skrótem FF, chociaż producent używa oznaczenia Fx lub fx). Fx oficjalnie zaprezentowany został 9 listopada 2004 roku (wydanie 1.0), ale rozwijany był już wcześniej (23 września 2002 r. przedstawiony został jako przeglądarka Phoenix v. 0.1, a 17 maja 2003 r. jako Firebird v. 0.6). Ceniony początkowo jako doskonała, otwarta alternatywa zamkniętego MS Internet Explorera, od pewnego czasu ma opinię przeglądarki niezbyt szybkiej i niedostatecznie niezawodnej. Podzielam tę opinię. Na świecie, chociaż nie w Polsce, Chrome jest popularniejszy niż Fx.



 Google Chrome - przedstawiona 8 września 2008 r. jako przeglądarka wyłącznie dla Windows - można używać w Ubuntu od 26 lipca 2010 r. Uważam, że stosowanie Google Chrome, jako przeglądarki domyślnej w Ubuntu, jest korzystne. W Centrum oprogramowania Ubuntu jest pakiet instalacyjny Chrome (Chromium, wydanie 15). Ponieważ aktualne jest stabilne wydanie 16 Google Chrome, właściwsze jest zainstalowanie (lub zaktualizowanie tej przeglądarki, jeśli jej już używa się) poprzez pobranie z witryny Google:


https://www.google.com/chrome 


 Kliknięcie na tak pobranym pliku Chrome uruchomi proces instalacji (lub aktualizacji) przeglądarki. Po instalacji i uruchomieniu Chrome - na przykład poprzez Panel główny (Dash) - ikonę przeglądarki Google można przypiąć do Załącznika (Launchera), a piktogram Fx usunąć. Oczywiście, możliwe jest całkowite odinstalowanie Fx.  

piątek, 23 grudnia 2011

Pogoda dla Unity

 Przed wprowadzeniem powłoki Unity - do wydania Ubuntu 11.04 - informacje pogodowe można było wyświetlać na Panelu po skonfigurowaniu zegara systemowego.
Oczywiście zawsze można uzyskiwać informacje pogodowe ze stron portali informacyjnych (w tym specjalistycznych meteorologicznych). Jest to raczej mało ergonomiczne.
Dużo efektywniejsze jest korzystanie z wyspecjalizowanych programów informacyjnych. Aktualnie, w Ubuntu 11.10, informacje pogodowe - dla polskich miast i polskojęzyczne - można uzyskiwać poprzez zastosowanie:
- widżetów (okien) na Pulpicie,
- indykatorów (wskaźników) na Panelu.
Prognoza pogody umieszczona na Pulpicie Unity jest chyba najbardziej efektowna i ergonomiczna. Widżet prognozy pogody dodać można z pomocą organizatora Pulpitu na przykład: Rainlendar czy Screenlets. Programiki te wymagają dość skomplikowanej konfiguracji, zazwyczaj związanej z rejestracją na obcojęzycznej stronie.
Informacje pogodowe na Panelu są jeszcze efektywniejsze. Należą do nich Weather Indicator i My-Weather-Indicator. W Ubuntu 11.10 lepiej - pod prawie wszystkimi względami - przedstawia się ten ostatni.
My-Weather-Indicator - w przeciwieństwie do Weather-Indicator - nie jest dostępny w repozytorium Centrum Oprogramowania Ubuntu. Aktualną wersję programu można ściągnąć ze strony Launchpad:


Program - autor: Lorenzo Carbonell - jest spolonizowany. Oprócz zagregowanych informacji bieżących przedstawianych na Panelu, podaje - podświetlony - szereg danych szczegółowych, a na żądanie - po wybraniu opcji Prognoza - wyświetla przewidywaną pogodę dla wskazanej miejscowości na cztery najbliższe dni.


Przystępny opis instalacji programu My-Weather-Indicator - z użyciem Terminala - i jego konfiguracji przedstawia Grzegorz Dworak (Ubuntu-pomoc.org, 17 maja 2011 r.):


Sądzę, że wcześniej niż później, zlokalizowany wskaźnik pogody - raczej do miejscowości użytkownika, niż stolicy państwa w jakim mieszka - stanie się systemowym, preinstalowanym elementem Panelu Ubuntu.

niedziela, 4 grudnia 2011

Pakiet telewizyjny Orange

 Od wiosny bieżącego roku klienci Orange i TP mogą oglądać w internecie - po wejściu na stronę Orange.pl, wybraniu zakładki WebTV i zalogowaniu się - tuzin stacji telewizyjnych w tym TVN 24.